Dzienniki motocyklowe - walka z idiotami...
Jako iż wczoraj nie udało się wykonać planu, dziś miałem do przejechania 40 km wiecej. Plan był taki by w drodze do Pleiku, zachaczyć o "CAFFE VILAGE" w Buan Ma Thuot. Czyli taki "Showroom" producenta kawy, która stała się dla mnie nr.1. Droga do Buan nienajlepsza, ale w sumie udałeś ie dojechać dość szybko. I na tym konec,,bo znalezienie tej miejscówki graniczyło z cudem. W cafejkach w których serwowano ichniejszą kawę, nikt nic nie wie. Lokalsi tez nie,mtak bardziej ze po Angielski ani w ząb. Udalom mi sie przypadkim trafić do fabryki, a tam znów walka z cięciem. Bo nie wpuści i tylko macha rękoma. Zaparłem się, i tłumaczę że skoro on nie gada,mto niech mnie zaprowadzi do kogoś kto gada. Albo zadzwoni po taką osobę. 20 minut dyskusji, wymachiwania rękoma, i w koncu udało się. Przyszła Pani sekretarka. I tłumaczy mi że to fabryka, i ze wstępu nie ma. Ja jej na to że wszystko rozumiem, ale szukam ich sklepu firmowego, i nie mogę go za cholerę znaleźć. Narysowała mi...