Jaipur
Dziś "różowe miasto"... Jako iż pociąg z Pushkar miałem dopiero o 15, to sobie wykombinowałam że spróbuje jakoś dostać sie wcześniej... O 8 wsiadłem w autobus, który chyba tylko cudem i siła modlitw pasażerów sie nie rozpadł. Po 40'min, byłem juz w Ajimir. Tu chciałem złapać pociąg, ale jak wysiadłem z autobusu, był,jakis następny do Jaipur. Nie zastanawiałem się długo... Ten był jakis solidniejszy, i po trzech godzinach z plecakiem na kolanach dojechałem do Jaipur.. Jeszcze tylko walka z rikszarzami i meldunek w hotelu... Przegrupowanie bagażu, i w miasto. Bo nie wiem czemu ale ubzdurała mi sie ze jestem tu tylko jedną noc. Pózniej się okaże że trzy ;) Łącznie z sylwestrem. Chyba mi nie służy taka "zaplanowana" podróż. Olałem pałac królewski z biletem za 400 rupi, olałem obserwatorium astronomiczne bo kolejka nieziemska, i dałem się zgubić w uliczkach. I to lubię... To mnie napędza. Wrocilem już późnym wieczorem, idąc uliczkami gdzie lokalni dziwnie się na mn...