Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2018

Largo Atitlan - utknąłem...

Obraz
Opuściłem cudną Antiguę, i po 6h jazdy w busiku, z czego dwie to kręcenie się w kółko po mieście, bo kierowca oszołom, a turyści za wygodni by ruszyć tyłki do biura podróży, dotarłem nad jezioro Atitlan... Podobno najpiękniejsze jezioro świata.. Nie wiem, nie widziałem wszystkich. Ale przywitało mnie pięknym zachodem słońca, i rzeczywiście wygląda imponująco otoczone szczytami wulkanów. Przez to że tak późno przyjechałem, to zamiast jednej nocy, zostałem na dwie.. A potem na trzy, bo niestety ciężko było ogarnąć temat co dalej i gdzie spać.. NR, więc ciężko o miejscówki. A znów tam gdzie chcę pojechać, ciężko się dostać w inny dzień niż targowy... Tak więc zwiedzam okolicę, łażę po lokalnych "Krupówkach", piję espresso z "czaszki", bo to jedyne miejsce gdzie podają espresso. W innych "kawiarniach" to przeważnie wariacje na temat. Rozwodnione, złe proporcje, mielenie. A szkoda... Jak tak dalej pójdzie zmienię zdanie i puchar wróci do Włochów.. ;) Po moim...

Acatenango - czyli o tym jak zdziadziałem i o najgorszej nocy w moim życiu...

Obraz
Acatenango -  3 976m n.p.m. Wydawać by się mogło że to popierdółka, raptem 4tyś. metrów... Co to jest...  Wystartowałem na trekking z jednodniowym opóźnieniem, bo wcześniej się zatrułem... I mimo iż przeszło, wolałem nie ryzykować... W każdym razie wieczorem dnia poprzedniego przepakowałem plecak, zostawiłem część towaru w hostelu, i z samego rana ruszyłem na "przystanek". Od razu naganiacz, wsadził mnie do autobusu, i po 10 min. ruszyliśmy. Do Parramos. 30min, wysiadka, i szukanie kolejnego busa do La Soldad, czyli punktu startowego. I tu problem. Bo ja nie "Yo no hablo", a oni "not talk". Ale czekam sobie spokojnie. W końcu zatrzymuje się jakiś busik, pytam o destynację, kiwa głową, wsiadam i jadę. 30min. po krętych drogach, cały czas pod górkę, ledwo zipie... Wysadza mnie w pewnym momencie, i zrozumiem tylko że on zawraca, a ja mam do przejścia dwa kilometry.. No trudno. Wysiadam, i lokales od razu mnie informuje, że za 5min. podjedzie autobus. Uśmie...

TRIP 2019 - Początek...

Obraz
Korzystając z faktu, iż nie mogę się oddalać od toalety, na odlegość większą niż kilka metrów,  uzupełnię wpis... Udało się znów gdzieś polecieć... I mimo iż po ostatniej wyprawie, obiecałem sobie że już nie chcę do hiszpańskojęzycznej ameryki, to jednak ta opcja wygrała z innymi... I tak, po czterech dniach, z przystankiem w Cancun, i Guatemala City, San Salvador,  po 16h w autobusach i 19h w samolotach dotarłem do Antigua Guatemala.. Dawnej stolicy Gwatemali, zniszczonej przez trzęsienie ziemi w 1773r ,   po którym władze wybudowały nową stolicę. W każdym razie, wyszło to chyba miastu na dobre... Bo zachowało swój cudowny klimat, kolory i "powiew historii"... I mimo iż mocno turystyczne, to tak naprawdę ma swój niezapomniany urok... Po dojechaniu z Gwatemali "ChickenBusem", i trafieniu do hostelu, obowiązkowo w miasto... Piękne... Niska zabudowa, obłędnie kolorowe elewacje, z nad której wystają gdzieniegdzie wieże Kościołów, lub tylko ruiny pozostałe po ...