Posty

Wyświetlanie postów z lutego 8, 2016

Piekło...

Obraz
Ja pie...lę. Mógłbym napisać tylko tylę. Może nie wyraża w pełni tego co czułem, jak zobaczyłem "obraz" w Jaflong, ale w dość znaczyć stopniu odzwierciedla moją pierwsza reakcje. Było jeszcz słowo na "K"... Na początku. Ale po kolei.  Do Jaflong dojechalem z wycieczką studentów, która mnie zgarnęła w Sylhet, gdy szukałem właściwego autobusu. Dojechałem z nimi prawie do końca. Tuż przed przesiadłem się do rozklekotanego transportu międzymiastowego, i ostatnie kilometry walczyłem by nie odgryźć sobie języka, i nie stracic wszystkich pląb. ;) Masakryczne wertepy, autobus w stanie agonalnym, to zbyt dużo. Dojechałem, i lezę szukać hotelu.  Trafiam na jeden, który widać z daleka. 1000 Taka z noc. I nie ma dyskusji. Uparł się i co zrobisz. Idę szukać dalej, bo gdzieś doczytałem że jest coś tańszego w oklicy. Trafiam z pomocą lokalsa na przeciwko. Normalnie w życiu bym nie wiedział że to hotel, bo oczywiście nic po angielsku.  Pytam o cenę. To samo. Uśmiałem się, i negocju...

Ja cię kręcę. Oparzyłem się... ;)

Dziś dzień w pociągu. W drodze do Jaflong. Miały być herbaciane plantacje, ale widoków jakoś nie zachwycał. Więc decyzja że zostaję tylko na jedną noc. Wysiadam na stacji, oczywiście nic po angielsku, wszystko szlaczkami.. ;) Kieruję się na drugą stronę rzeki w poszukiwaniu hotelu. Bo przy stacji pusto. Jakaś taka dziwna polityka. Na moście ciekawa obserwacja. Most tylko dla pieszych, i rikszy. Ale żeby nie było łatwo, to jest pod górkę. I ci biedni rikszarzy muszą pchać te swoje pojazdy, z tym całym towarem, czasem grubym, czasem chudym lub mieszanym. A czasem wyładowane do granic ładowności workami z produktami. A że cieżko, to korzystają z usług "pchaczy". Za 10 taka, taki pan pomoże wepchnąć rikszę na górkę, a z górki to już wiadomo. ;)  Idę dalej, bo z założenia nie korzystam z rikszy. Mam z tym niezły dylemat, bo z jednej strony wiem że to przeważnie jedyne źródło utrzymania rodziny, a z drugiej nie mogę sobie wyobrazic że się rozsiądę jak panisko, a biedny człowiek bed...