Dzienniki motocyklowe -2
Rano, po śniadaniu w przyhotelowej "knajpie" ruszyłem do Da Lat. Według GPS 170km... Pogoda piękna, a ja po wcześniejszym doświadczeniu Zw słońcem i wiatrem, ubrałem sobie goretex.. ;) wystarczy opalania.. ;) droga przyjemna, widoki zacne, co chwila wioski w których na słońcu suszy się kawę. Kraina kawy. Czyli prawie jak w raju... W pewnym momencie, nabrałem ochoty na kofeinę, wiec sie zatrzymałem w jednej z tych malowniczych wiosek... Okazało się że trafiłem na miejscowego kolekcjonera wpisów gości do "księgi pamiątkowej". Bardzo miły człowiek, który obejrzał moj skuter, i zasugerował pewne naprawy. Więc kiedy ja spacerowali po wiosce i piłem pyszną kawę, on dłubał przy moim bajku... Jeszcze tylko tankowanie i w drogę... zastanawia mnie jedno... Kawa to jeden z droższych produktów. A ludzie którzy ja uprawiają żyją bardzo biednie... Cholerne Nestle... Do dalat trafiłem późnym popołudniem, tuż przed tym, gdy temperatura spadła do jakichś dziwnych wartości... Aż mu...