Trzy...
Dziś trafiłem na poranny targ... Uwielbiam takie klimaty. Można zobaczyć co potem jesz, jak się zachowują ludzie, jakie relacje, emocje... Ogólnie miejsce trudno opisać ro co się tama dzieje... Można kupić wszystko co pływa w rzece... Węże, żaby, wszelkiego rodzaju ryby i diabli wiedza co jeszcze. Przyprawy, gotowe pasty, ryż w dziesięciu odmianach, mięso, warzywa i owoce... Obłędne. Żadnego przekrzykiwania, przepychania i chaosu. Skutery odbierające towar w alejkach w których ledwo miesiąc się dwoje ludzi, a mimo to nikt nie "rzuca kurwami". Cieżko było opuścić to miejsce... Potem poszedłem nad rzekę... Okazuje się że na przystani sprzedając się specjalnie spreparowany "chleb" do karmienia ryb, jako jakaś forma ofiary dla bogów... Ryby tam można łowić wiadrami... A przystań jest tuż obok targu...;) Obiad tym razem zjadłem pod mostem... Razem z "budowlańcami" którzy mieli akurat przerwę... Cztery stanowiska. Każde ma co innego do zaoferowania... Słodkoś...