Posty

Wyświetlanie postów z lutego 1, 2016

Nowy wymiar chaosu...

Wyladowalem a Dhaka. Wysiadam z autobusu, i odrazu wpadam w wir niewyobrażalnego chaosu. Korek na kilka km., riksze, tuk-tutki, tragarze, i piesi. A wszytko to przeciskające pomiędzy autobusami, ciężarówkami, cała masą innych pojazdów. I oczywiście każdy trąbi, i dzwoni. Choć nidczego to nie zmienia... Dochodzi 16, więc na znalezienie hotelu nie mam zbyt wiele czasu. Nie wiem gdzie jestem, nigdzie nie znalazłem informacji gdzie szukać tanich hoteli, dzielnic "backpakerskich" nie ma, więc trzeba się zdać na intuicję i nogi. Kieruje się ku rzece, z nadzieją że tam coś trafię. Mijam stadion, kilka ulic, wielkie "domy towarowe" ktore przypominają bardziej magazyny, niż znane nam centra ze szkła, marmurów, i klimatyzacją. Docieram do ulicy "elektrycznej" tak zakorkowanej, że każdy metr z dwoma plecakami, to jak przecieranie się przez dżungle. Na szczęście jest tu inaczej niż w Indiach, i nikt się nie pcha, nie popycha, nie wciska na siłe. Widzę jakś szyld, więc...