Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 8, 2017

Być jak Phileas Fogg, czyli Argentyna i trochę w 80 dni...

Obraz
Stało się.. Nie sądziłem że w tym roku będę pisał mojego bloga z podróży.. Ale to był wyjątkowo dobry rok.. Pod wieloma względami... I dzięki temu najbardziej przyziemnemu, czyli prazy wylądowałem w Buenos Aires.. O przygotowaniach pisać nie będę.. Sporo zakupów, szukania informacji. Dzień przed wylotem kupowałem jeszcze plecak, bo nie dałem rady się spakować.. Swoisty progres.. Pierwszy wjazd 35l, drugi 50l, a teraz 75l i w sumie 35kg. Połowa mojej wagi.. Ale ten plan jest najambitniejszy.. Ale o tym w trakcie.. Nie ma co zdradzać.. Na początek Buenos.. Kora śpiewała "Boskie Buenos".. Ale ono wcale takie nie jest.. Nie ma w nim nic szczególnego.. Ani fantastycznych zabytków jak w Rzymie, ani klimatu Sieny.. Jest za to klimat Barcelony. Do niej mogę porównać, bo tylko tam byłem.. ;) Przypomina też trochę Kalkutę.. Jest kolonialne. Takie na wskroś.. Czuć to na każdym kroku. Ta mieszanka wpływów kolonistów, odcisnęła swoje piętno... Są miejsca, gdzie czas się zatrzymał....