Dwa...
Wstałem rano, bo bez sensu tak gnić w "hotelu"... Śniadanie zjedzone (ryż z mlekiem kokosowym i mango)' aparat w łapę, plecak na plecy i w trasę... Próbowałem odnaleźć wczorajsze miejscówki, które mijałem w nocy, ale okazało sie to nierealne... Przy moim chodzeniu, gdzie zamiast prosto do celu, zawsze wleze gdzieś w jakaś dziurę, czy boczną uliczkę... I kończy się to tym, że droga która normalnie ma 3km, i 30min, mnie zajmuje 2h, i robi się z niej 10km... W sumie dzisiaj wyszło mi jakieś 45km... I niestety gówniane adidasy narobiły odcisków... Może jutro dam stopy "rybą na pożarcie"...;) Znalazłem dzisiaj miejscówki, które mnie "zwaliły z nóg". Okazuje się że Tajowie, są bardzo uporządkowani i pracowici... Ktoś wpadł na genialny pomysł, i pogrupował wszystkie branże i warsztaty. Tak więc jak będziesz w Bangkoku potrzebować rożnego rodzaju łożysk, to idziesz na ulice " łożyskowa". Drewno, meble itd. to ulica "drewniana"... Sprzęgła ...