Posty

Wyświetlanie postów z grudnia 2, 2014

Do trzech razy sztuka...

Jako iż miałem dziś mnóstwo czasu do wyjazdu (autobus rusza o 17.30) poszedłem w okoliczne górki. Jak zawsze sam, i z nazwami kolejnych wiosek zapisanych na kartce... Przed wyjściem po raz pierwszy zjadłem śniadanie w hotelu...;) Do tej pory zawsze wychodziłem zanim było gotowe...  Tak wiec najedzony ruszyłem. Nauczony wcześniejszym doświadczeniem, pytałem o drogę co druga napotkaną osobę... Zgodność kierunków była, więc idę. Do pewnego momentu. Znów trafiłem do wioski której nazwy nie miałem, a w której nikt nie wiedział gdzie jest wioska do której chce iść. Tak jakby znali tylko swoją, i miasto gdzie jeżdżą na zakupy... Nie da się "uprawiać" trekkingu samemu w Birmire. Bez wojskowej mapy, albo przewodnika. Chyba ze ja jestem taki głupi...  Fajnie było zobaczyć kawałek "Toskani" w Birmie. Niestety do samej winiarni nie dało się wejść. Więc wina nie degustowałem. W sklepie butelka Muskat'a kosztuje 20000 kayatów...  Wróciłem do miasta, zjadłem średnio dobry obia...

Dzień w którym stałem się turystą...

Niestety... Nie dało sie inaczej, bo żeby zwiedzić Inle Lake, trzeba wynająć łódź.  Nie można samemu, jakiegoś kajaka, czynów w tym stylu. No więc wynająłem... Jako że to moja samotna wyprawa, koszty takich przyjemności są dużo większe niż w podróżowaniu w grupie. Ale to jedyny minus ;). Tak wiec wsiadłem łodzi, uzbrojony w aparat, puchówkę i kapelusz wielkości felgi w moim Fiacie.  Na nie wiele sie to zdało. Zmarzłem jak szlag, ale cóż zdobić. Plan był taki, żeby popłynąć do Sangan, po drodze odwiedzić pływający targ, który odbywa się raz w tygodniu, i omijać wszelkie turystyczne zoo, typu " mnisi i ich skaczące koty" czy tez odwrotnie. Nie była to moja najlepsza wycieczka. Fotografowanie z płynącej łodzi, daje tyle samo przyjemności co sex z brzydką kobietą... Czyli niewiele... Sangan rozczarował, wizyta w "stoczni" ciekawa pod względem informacji ( łódka turystyczna, robiona jest przez pięciu ludzi w miesiąc. Na gotowo. Kosztuje 2000$. Normalnego Birmanczyka nie ...