Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 2, 2016

Agra..

W pociągu niestety siedziałem z bandą dzięciorów, ktore się darły niemiłosiernie i kopały mnie pod stołem... Tak więc mimo słuchawek nie pospalem. A czułem się podle. I tylko widok z oknem rekompensował przerywany sen. Widać prawdziwe Indie. Żałuje że nie mam jak po nich pojeździć inaczej niż komunikacją publiczną. Chociaż z drugiej strony, przy tym jak oni jeżdżą, mógłbym tego nie przeżyć... Ale zdjecia były by prawdziwe... Może jeszcze coś wymyślę...  Wylądowałem w Agrze. Jest 10.30. Do hotelu znów 5km marszu. Klasycznie pokój od głównej ulicy, na dole Pizza Hut, Costa Coffe... Może trzeba się zacząć stołować u nich, bo jak na razie hinduskie jedzenie mi nie podchodzi... Wziąłem prysznic, gripex, i w wyro. 3h drzemki, spocony jak mysz, wstałem i w drogę. Zobaczyć gdzie jest Taj Mahal, bo dziś  i tak jest zamknięty.  Dotarłem nad żeke, gdzie oczywiście można było zrobić piekne zdjecie z łódki w promieniach zachodzącego słońca. Takie jakich tysiące ju zrobiono... Podyskut...

Sylwester...

Tak jak pisałem wczoraj, niezbyt "wyraźny" wstałem i poszedłem w miasto. Znów bez konkretnego celu... Skończyło się kinem, z Bollywoodzką superprodukcją historyczną. Trzeba przyznać że mają rozmach. Setki statystów, scenografia i kostiumy na bogato, sceny batalistyczne itp. Oczywiście reszta w klasycznej formie. Duże łzawe oczy u wszystkich, zwolnienia, choć kręcone na normalnym klatkarzu, miłość szczęśliwy i nieszczęśliwa, teatralne gesty i przerysowana gra. Wysiedziałem do przerwy i wyszedłem. Samo kino tez ciekawe. W stylu naszych starych dobrych kin, z czasów przed multipeksowych. Ale w pierwszych żedach na fotelach nie ma siedzisk, oczywiście wszystko usyfione, flausz na fotelach aż ślini od brudu. Ja miałem szczęście i kupiłem bilet na miejsca dla VIP'ów.. ;) obite sztuczną skórą, rozkładane jak w pierwszej klasie ekspresu... No i Pan "usadzacz" który jak w filmach braci Marx, chodzi z latarką i usadzą wszystkich na ich miejscach...  A jeszcze jedna ciekaw...

Pink City...

Jaipur, mogło by mieć jedno z najładniejszych starych dzielnic jakie widziałem. Być może najładniejsze.  Piekne freski, detale, architektura... Niestety wszystko to "gnije" w szambie ulicy... Nikt o to nie dba, nikt sie tym nie przejmuje... Jeden wielki rynsztok. Spokojnie można by kręcić "Pachnidło" bez szczególnych nakładów... A zaczaąłem dzieñ tak pięknie, od ślicznej świątyni, na dodatek tylko dla mnie... ;)  A potem to już klasycznie. Wąskie uliczki, z dala od turystów i utartych szlaków...  Przejechałem się metrem, w ramach rozpoznania, odwiedziłem stację kolejowa, i postanowiłem poszukać poczty... 3 km, tylko po to by w jedynym okienku po 20 min. czekania kupić pocztówki...  Umarłem z śmiechu jak je dostałem. Żółty kartonik, z jednej strony czysty, z drugiej z nadrukowanym znaczkiem i miejscem na adres.,i to wszystko. Może to jakaś specjalna wersja dla dzieci...? W stylu "namaluj to sam"... Wysłałem, zobaczymy czy dotrze. Potem jeszcze przygoda z wy...