Iron Man's
Dzień drugi w stoczni. Dziś juz na drugim brzegu słychać stukot młotków. Zjadam omlet z trzech jajek, herbata i ciastko i w droge. Dobijam do brzegu, i jest dobrze. Ruch jak w ulu, chalas niemiłosierny. Setki młotków, silniki łodzi, agregaty, wyciągarki. Niewiarygodne. Statki przygotowywane są już cześciowo na "redzie", gdzie czekają w kolejce do wciągnięcia. I nie ważne czy trzeba wyjąć potężne silniki, czy wyciąć jakis element, czy też tylko "obstukac" do malowania. Jak tylko zwalnia się miejsce, wciągają delikwenta na brzeg, i zaczyna się już na poważnie. Wycinanie poszycia, spawanie, latanie dziur, malowanie. Najbardziej zdumiewa "obstukiwanie" z rdzy. Przez 10h dziennie faceci napierniczają w blachę młoteczkiem wielkości tego ze "Skazanych na shawshank". Widziałem tylko kilka szlifierek. A przecież było by szybciej i ciszej. Ale może się mylę. W kazdym razie warunki pracy żadne. Zabezpieczeń, kasków, rękawic, gogli, czy masek nie ma. Ja...