Posty

Wyświetlanie postów z lutego 18, 2017

Niefart..

Z El Chalten wyjeżdżam w deszczu. Na terminal docieram lekko mokry, chwila czekania i jest autobus. Bagaż do luku, miejsce dowolne, ale przy oknie  (choć nie wiem po co),  jeszcze tylko "śniadanie" przygotowane wczoraj w hostelu i można jechać. Za oknem nic nie widać. Wszytko w chmurach, szare i ponure. Jakże inne od widoków z przed trzech dni, już nie mówiąc o trasie Salta-Atacama... Szkoda. Nie pozostaje nic innego jak iść spać. Po 4h godzinach jady, docieram do El Calafate. Deszcz nie przestaje padać, więc po raz drugi dzisiejszego dnia jestem mokry. tym razem z butami.  Hostel fajny, z pięknym widokiem na jezioro i góry, które przebijają się przez chmury... Zostawiam rzeczy, chwila czekania i sprawdzania pogody na wszelkich możliwych stronach. Niestety nie wieje optymizmem. Przy odrobinie szczęścia, pojutrze ma byś słonecznie. Jedyny dzień który się potwierdza na różnych stronach. Podłamany idę do centum. Zorientować się, jak wygląda sprawa z samochodem, i wykupić...