... czyli wyspa Ambergris Caye, a dokładnie San Perdo... To o tej wyspie śpiewała Madonna... Ale to było dawno. Zapewne jeszcze wtedy była to piękna wyspa, z rdzennymi mieszkańcami, którzy zyli w czystym środowisku... Dziś to zupełnie inna wyspa. To "przetwórnia" turystów. Resoty, hotele, prywatne wille. I gdzieś tam, wciśnięta w lagunę, wioska "lokalesów". Tony śmieci, rozpadajace się "domki", kładki by jakoś dotrzeć do domu. Smutny obraz. Ogólnie San Pedro nie zachwyca. Na wąskich ulicach tłumy turystów, samochodów, wózków golfowych. Chałas, drogo, jakoś tak niesympatycznie. Siedziałęm tam trzy dni... O jeden za dużo, a może nawet i o trzy. Całe szczęście że udało się znulować jeden nocleg... Gdyby miał polecić, to poleciłbym Caye Caulker. Tam się czułem dużo lepiej. Ale tak naprawdę to nie wiem o co tyle "zachodu". Nie czułem się tam jak w raju. Ale może ja jakiś dziwny jestem.. ;) Warto tu przyjechać, jak się chce nurkować, i ma się pa...