Cmentarzysko..
Dziś wielki dzień. Jadę znaleźć "Ship Broken". Wstałem rano podekscytowany, bo tak naprawdę to glowny cel mojej wyprawy do Bangladeszu. Zrobić wymarzony reportaż. Mam zamiar poświecić temu cztery, pięć dni. Jak bedzie potrzeba, nawet i wiecej. Tak więc pobudka, autobus, bo tuk-tuk nie jedzie, i w droge. Pół godziny pózniej wysiadam na jakimś skrzyżowaniu i gość mówi ze tą drogą 10. Zrozumiałem minut, ale mapa pokazuje 10km.. ;) Idę. Zawsze to lepiej, bo można na coś ciekawego trafić. W oddali widać kominy cegielni, wiec wrzucam do pamięci, by wrócić następnego dnia. Po trzech kilometrach, widzę z daleka wojskowy punkt kontrolny. Mijam go i twardo idę dalej. 20 metrów i słyszę że ktoś krzyczy. Żeby nie zmuszać ich do strzelania, wracam. Seria pytań, skąd, co, kto, i informacja że nie mogę iść dalej, bo tereny wojskowe, a ja mam apart. No to tłumaczę, że aparat chowam, obiekty wojskowe mam w dupie, bo będąc w wojsku się naoglądałem, i że bardzo proszę by mnie puścili. Dra...