Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 25, 2016

Po Indiach...

Miesiąc minął... Więc parę słów podsumowania... Nie lubię Indii... Nie wiem czym się ludzie zachwycają w tym kraju. Może rzeczywiście, gdy zostajesz w tydzień wożony z punktu "A" do punktu "B", klimatyzowanym busem, wysiadasz tylko wtedy kiedy musisz, czyli pod hotelem, i pod "atrakcjami", to może się podobać... Jadasz w restauracjach, robisz zakupy dla rodziny i wracasz. I nic nie widzisz.. ;) Indie są kolorowe. Bez dwóch zdań. Są wielo kulturowe i egzotyczne. To prawda. Ale oprócz tego są niewiarygodnie wprost brudne. Myślałem że Birma to wysypisko. Ale Indie je przebijają, kilka razy. To jeden wielki syf i ściek. I do tego to sranie i sikanie na ulicy. Nigdzie tego nie widziałem wcześniej. Jak ktoś kuca, to nigdy nie wiesz czy akuratnie sika, czy rzeczywiście kuca. Bez względu na płeć i miejsce.  O chałasie i smogu nawet nie ma co mowić...  "Zabytki". Nikgdy mnie szczególnie nie interesowały na takich wyprawach. Tzn. Zobaczyć mogę, ale nie jes...

Andamady...

...czyli jaki kraj, taki raj... ;) Piszą że to raj na ziemi, z pięknymi plażami, cudzymi miejscami i wogule wielkie "łał"... No i niestety chyba ktoś im za to płaci.. ;) Albo tak jest w miejscach niedostępnych dla zwykłych zjadaczy chleba.. ;) Neil Island. Mała wysepka, która można obejść plażą w jeden dzień. Pod warunkiem że chodzisz w butach trekkingowych.... ;) na całej wyspie są dwie plaże piaszczyste, ale kąpać się tam można tylko w czasie przypływu. Reszta praktycznie się nie nadaje. To tak naprawde cmentarzysko martwej rafy koralowej... Ale nie poleciałem tam zachwycać się plażą. Choć byłby to miły dodatek.. Ogólnie miałem odpocząć, i wyzdrowieć. I to się udało. Nawet jedzenie było całkiem niezłe. Choć jak na możliwości, to moglo być lepiej... Ale nie narzekam.. Odpocząłem, poczytałem, wyleczyłem. Naladowalem baterie przed kolejnym karajem... Reszta jest nieistotna.. ;) Jedno jest pewne. Nie wyśpisz się. O 6 rano na 100% obudzi Cię piętnasto minutowa symfonia charania,...

Kalkuta 2...

;)Pobutaka, mycie i na lotnisko. Jeszcze tylko ustalnie ceny za "podwózkę" tuk-tukiem, i opuszczam raj... Ale nie tak prosto. Na lotnisku pani sie przyczepiła do nadbagażu. Jeden kilogram... Żeby było śmieszniej z takim bagażem przyleciałem. Nic nie dołożyłem. Oczywiście tłumaczenia nie pomagają... Pewnie to jakaś rodzina Pawłowicz. Rozpakowałem pokrowiec na plecak, wyjąłem statyw, przeswietlilem bagaż poraz kolejny, i do odprawy. Tym razem "okienko"obok, bo było wolne. Bagaż waży pół kilo mniej. To pięknie pokazuje jak oszukują, bo statyw waży prawi dwa kilo... Juz mi sie nawet nie chciało komentować. Odprwaiony, bilet w łapie, teraz jeszcze tylko przejść przez "bramki". Po 20 minutach stania w kolejce, bo działał tylko jeden rentgen i dwie "bramki", jedna damska i jedna męska, nastąpiła powtórka z rozrywki... Znów kilka razy prześwietlało bagaż, znow trzeba było wszytko powyciągać. Udało się po kolejnych 15 min. Uff. Samolot, paskudny posiłek, ...