Wietnam-4
Rano wstałem niewyspany i dalej wściekły na tych idiotów. Zmarnowałem przez nich ponad 2h dnia. Poszedłem poszukać czegoś na śniadanie, wrocilem się spakować, wymeldowac i znów w drogę... Płacąc za nocleg, powiedział zeby mnie pocałowali w dupę, jak chcieli kasę za wypitą wodę. Wyjechałem bez dowidzenia. Po raz pierwszy w mojej podróży. Plan był zeby dojechać do Vin Long, z małym postojem w Sa Dec. W sumie nie wiem po co chciałem sie tam zatrzymać. Ale postój i tak był wymuszony,mprze dźwignie zmiany biegów. Coś tam sie poluzowano, i generalnie myślałem że nie dam rady juz zjechać z promu, bo jedyny bieg jaki miałem to 4. Cudem udało sie wrzucić na luz, i odpalić mojego "Sokoła Millenium" ;) dojechałem do Sa Dec, bo nie wiedziałem ile naprawa potrwa, wiec chciałem połączyć zwiedzanie, z mechanikiem. Na szczęście mechaników skuterowych w Iwtnamie jest jak "mrówków" ;) zostawiłem dziada, ku uciesze specjalistów, i polazłem. Wrocilem po godzinie i wszystko naprawion...