Posty

Wyświetlanie postów z stycznia 6, 2015

Wietnam-4

Rano wstałem niewyspany i dalej wściekły na tych idiotów. Zmarnowałem przez nich ponad 2h dnia.  Poszedłem poszukać czegoś na śniadanie, wrocilem się spakować, wymeldowac i znów w drogę... Płacąc za nocleg, powiedział zeby mnie pocałowali w dupę, jak chcieli kasę za wypitą wodę.  Wyjechałem bez dowidzenia. Po raz pierwszy w mojej podróży.  Plan był zeby dojechać do Vin Long, z małym postojem w Sa Dec. W sumie nie wiem po co chciałem sie tam zatrzymać. Ale postój i tak był wymuszony,mprze dźwignie zmiany biegów. Coś tam sie poluzowano, i generalnie myślałem że nie dam rady juz zjechać z promu, bo jedyny bieg jaki miałem to 4. Cudem udało sie wrzucić na luz, i odpalić mojego "Sokoła Millenium" ;) dojechałem do Sa Dec, bo nie wiedziałem ile naprawa potrwa, wiec chciałem połączyć zwiedzanie, z mechanikiem. Na szczęście mechaników skuterowych w Iwtnamie jest jak "mrówków" ;) zostawiłem dziada, ku uciesze specjalistów, i polazłem. Wrocilem po godzinie i wszystko naprawion...

Wietnam-3

Obraz
No i się udało... ;) Wstałem rano, bo spać nie mogłem przez hałas, poszedlam coś zjeść w okolice targu, powalającej się trochę, wrocilem do Hotelu żeby się spakować, czekając aż wybije 10. O 10 pojawił się właściciel Hondy Wave.. ;) odetchnąłem z ulga. Wypiliśmy kawę, dotarłem dokumenty i papier z oświadczeniem że od teraz ja jestem właścicielem tego pojazdu.. ;) Uścisk dłoni, uśmiech i Good Luck;)  Jeszcze tylko kask, i pasy do mocowania plecaka.  Wymeldowalem się, zapakowalm sprzęt na skuter i w drogę...  Pierwsza stacja i mały zonk.. Zeby zatankować, musiałem odpiąć plecak, bo wlew jest pod siedzeniem... ;) chwila mota ja, i znów ruszyłem. Dzisiejszy cel to Long Xuyen. Jakieś 60 km.. Na miejsce dotarłem ok. 15. Znalazłem jakieś lokum, i polazłem na miasto. Wrocilem pod wieczór, zostawiłem apart w pokoju, i znów w miasto, tym razem coś zjeść.  Jakoś niemotę trafić w Wietnamie na dobre jedzenie... To co jadłem do tej pory nie zachwyca, a kambodza prowadzi w rankingu...