Mekka wspinaczy… Fitz Roy. Wjeżdżając do miasta wita mnie piękny widok masywu Fitz Roy, skopany w popołudniowym słońcu. Tylko szkoda że z okna autobusu. Znajduję hostel, wcześniej zarezerwowany na Boookingu, zostawiam plecak i idę w miasto. Pogoda piękna, choć wieje jak diabli. Miasteczko malutkie, jedna główna droga, mnóstwo knajp, hoteli o różnym standardzie, szkoła. Widać że wszytko nastawione na dojenie turystów. Ceny wysokie, zarówno za jedzenie, jak i za noclegi. Ale to nic. Mam zamiar zostać tu tylko jedną noc, a jutro wyruszyć w góry. Na szlak. Dziś na obiad spaghetti, a na kolację bułki. Niestety ku mojemu przerażeniu, pogoda się psuje. Nad górami pojawiają się chmury, wieje coraz mocniej. Ciężko jest dojść pod wiatr do sklepu, a co dopiero wyjść z plecakiem na szlak. Sprawdzam pogodę, i niestety niefart. Jutro ma padać, i być pochmurno. Mam nadzieję że się mylą.. Gorący prysznic i spać.. W nocy miałem wrażenie że ...