Tydzień...
To już tydzień.. A mam wrażenie jakbym wyjechał z miesiąc temu... Wrażenia gonia wrażenia... Bombardują wszystkie zmysły, z każdej strony. Nie nadążam z wyłapywaniem wszystkiego, a co dopiero z robieniem zdjeć... Niewiarygodne miejsce... Znów trafiłem tam, gdzie normalnie biały nie chodzi... I stałem sie atrakcją turystyczną. Dziwne uczucie, gdy dorośli wyciągają dzieci z domów by pokazać "białego", a na targu Panie nawzajem pokazują sobie mnie palcami...;) Niezłe "branie"...;););) to chyba prze opaleniznę..;) albo chodziło o aparat...;););) W każdym razie tyle uśmiechów ile dzisiaj dostałem, nie uświadczyłeś chyba prze całe życie... Uśmiecha sie każdy, a co trzech osoba zagaduje... Choć zna tylko kilka słów po angielsku. ( dokładnie jak ja, więc rozumiem się doskonale) 😀 stopy pała ogniem, głowa paruje, a ręce bolą od noszenia aparatu... Kolejne 40km za mną... Wieczorem znalazłem "internet". Więc spróbowałem wysłać trochę fotek... Niestety ale trafiłem...