Posty

Wyświetlanie postów z listopada 20, 2014

Tydzień...

Obraz
To już tydzień.. A mam wrażenie jakbym wyjechał z miesiąc temu... Wrażenia gonia wrażenia... Bombardują wszystkie zmysły, z każdej strony. Nie nadążam z wyłapywaniem wszystkiego, a co dopiero z robieniem zdjeć... Niewiarygodne miejsce... Znów trafiłem tam, gdzie normalnie biały nie chodzi... I stałem sie atrakcją turystyczną. Dziwne uczucie, gdy dorośli wyciągają dzieci z domów by pokazać "białego", a na targu Panie nawzajem pokazują sobie mnie palcami...;) Niezłe "branie"...;););) to chyba prze opaleniznę..;) albo chodziło o aparat...;););)  W każdym razie tyle uśmiechów ile dzisiaj dostałem, nie uświadczyłeś chyba prze całe życie... Uśmiecha sie każdy, a co trzech osoba zagaduje... Choć zna tylko kilka słów po angielsku. ( dokładnie jak ja, więc rozumiem się doskonale) 😀 stopy pała ogniem, głowa paruje, a ręce bolą od noszenia aparatu... Kolejne 40km za mną...  Wieczorem znalazłem "internet". Więc spróbowałem wysłać trochę fotek... Niestety ale trafiłem...

Sześć...

Kolejny dzień w Birmie... O świcie poszedłem do portu... To moje ulubione miejsce... Tam zjadłem śniadanie razem z tragarzami i tymi co przypłynęli z drugiego brzegu... Miasto powoli budzi się do życia, a za 2h hałas będzie tak wielki że człowiek nie będzie w stanie zebrać myśli... O 15 mam samolot do Mandalay, wiec ok. 12.30 muszę wyjechać z hotelu.. Jeszcze tylko "kafejka internetowa", gdzie przez 30 min. Udało się wysłać 5 zdjęć... Obłęd z tym netem... Chyba lepiej jak by go nie było... Przynajmniej człowiek by miał świadomość ze nie ma, i nie będzie fotek na fejsika przez najbliższy miesiąc... ;) dziś piałem sok, który ma wszystkie skok pod sobą... Ale za głupi jestem żeby powiedzieć co to było.. Chyba marakuja. Takie małe żółte, z czarnymi pestkami w środku... Cieżko się przełamać by zjeść coś na ulicy... Szczególnie po tym jak się trafi na targ...;););) Maynamar... Wylądowałem, znalazłem sobie busik. O omijając wszyskich naganiaczy po drodze... Niestety okazało sie zejd...