Posty

Wyświetlanie postów z lutego 14, 2016

Dziecko kolejarza...

Czas opisci Bangladesz. Co prawda wiza kończy się za 6 dni, ale wolę mieć zapas, gdyby się okazało że nie ma możliwości przekroczenia granicy, w miejscu które sobie wymyśliłem.. ;) Ale po kolei. ;) Z Jaflong wyjechałem rano lokalnym autobusem, wciśnięty w ostatnim rzędzie, pomiędzy plecaki, a siedzenia ktore mógłby zawstydzić RyanAir. ;) Wytrzęsiony za wsze czasy, z początkami choroby lokomocyjnej, wysiadłem w Sylhet, i na stację kupić bilet do Dhaka na jutro, bo dziś już nic nie jechało. Niestety nie było możliwości przejazdu z Sylhet w poprzek do Rangpur.  W Sylhet nocleg w znanym hotelu, gorący prysznic, i generały luz. Nie miałem siły, ani ochoty łazić po mieści i pstrykać. Zjadłem jakiś makaron w restauracji na dole, kupiłem owoce, ciastko, i colę. I tak zaopatrzony siadłem w pokoju, przeglądając to co udało mi się zrobić prze ostatnie trzy dni. Nie ma tragedi. Jest szansa że coś się uda wybrać. Brardzo bym chciał zrobić wystawę... Wieczorna herbata, która okzala się kolejna b...