Posty

Wyświetlanie postów z grudnia 29, 2015

Jaipur

Dziś "różowe miasto"...  Jako iż pociąg z Pushkar miałem dopiero o 15, to sobie wykombinowałam że spróbuje jakoś dostać sie wcześniej... O 8 wsiadłem w autobus, który chyba tylko cudem i siła modlitw pasażerów sie nie rozpadł. Po 40'min, byłem juz w Ajimir. Tu chciałem złapać pociąg, ale jak wysiadłem z autobusu, był,jakis następny do Jaipur. Nie zastanawiałem się długo... Ten był jakis solidniejszy, i po trzech godzinach z plecakiem na kolanach dojechałem do Jaipur.. Jeszcze tylko walka z rikszarzami i meldunek w hotelu... Przegrupowanie bagażu, i w miasto. Bo nie wiem czemu ale ubzdurała mi sie ze jestem tu tylko jedną noc. Pózniej się okaże że trzy ;) Łącznie z sylwestrem. Chyba mi nie służy taka "zaplanowana" podróż. Olałem pałac królewski z biletem za 400 rupi, olałem obserwatorium astronomiczne bo kolejka nieziemska, i dałem się zgubić w uliczkach. I to lubię... To mnie napędza.  Wrocilem już późnym wieczorem, idąc uliczkami gdzie lokalni dziwnie się na mn...

Pushkar...

Obraz
Dwa dni... Bo też i nic spektakularnego się nie wydarzyło, a miejscówka tak naprawdę na 1, max. półtora dnia... Po śniadaniu (takie mam hotele na wypasie), polazłem do świątyni, a dokładnie nad święte jezioro... Tam oczywiście zapłaciłem frycowe, mimo iż trzy razy udalo mi się uniknąć płacenia... Tak więc po modłach, wrzucaniu kwiatków do wody, i polaniu głowy woda z jeziora (ciekawe czy wyłysieje) zapłaciłem stosowne 500 rupi, ale za to cała moja rodzina i przyjaciele bedą zdrowi. Jak nie to wrócę i utopię tych pajaców. Tak myślę że to taki przedsmak przed Waranasi... Pielgrzymki przyjeżdzają z całych Indii, by się oczyścić, i wykąpać w jeziorze. A jezioro to syf. Zdechłe ryby, srajace krowy, małpy i gołębie, które obowiązkowo się dokarmia. Jak na krakowskim rynku... ;) Posiedziałem tam trochę, obserwując to całe przedstawienie, pogadałem też z fakirem, o szczęściu, życiu i naszej drodze... ;) Fajnie, bo siedzielismy na słońcu... ;) Potem polazłem coś zjeść, wypijając podróże przepysz...