Posty

Wyświetlanie postów z grudnia 25, 2018

Acatenango - czyli o tym jak zdziadziałem i o najgorszej nocy w moim życiu...

Obraz
Acatenango -  3 976m n.p.m. Wydawać by się mogło że to popierdółka, raptem 4tyś. metrów... Co to jest...  Wystartowałem na trekking z jednodniowym opóźnieniem, bo wcześniej się zatrułem... I mimo iż przeszło, wolałem nie ryzykować... W każdym razie wieczorem dnia poprzedniego przepakowałem plecak, zostawiłem część towaru w hostelu, i z samego rana ruszyłem na "przystanek". Od razu naganiacz, wsadził mnie do autobusu, i po 10 min. ruszyliśmy. Do Parramos. 30min, wysiadka, i szukanie kolejnego busa do La Soldad, czyli punktu startowego. I tu problem. Bo ja nie "Yo no hablo", a oni "not talk". Ale czekam sobie spokojnie. W końcu zatrzymuje się jakiś busik, pytam o destynację, kiwa głową, wsiadam i jadę. 30min. po krętych drogach, cały czas pod górkę, ledwo zipie... Wysadza mnie w pewnym momencie, i zrozumiem tylko że on zawraca, a ja mam do przejścia dwa kilometry.. No trudno. Wysiadam, i lokales od razu mnie informuje, że za 5min. podjedzie autobus. Uśmie...