Good Morning Wietnam... ;)
Stało się... Ostatni etap podróży. W sumie zaczął sie juz wczoraj, gdy po 8h jazdy busem, i przejechaniu w tym czasie 150km wylądowałem w Chau Doc. Ale relacje zacznę od dzisiaj.
Chau Doc, to miasteczko położone niedaleko granicy z Kambodżą, nad Mekkongiem. I to jest właśnie najlepsze.. ;) Mekkong. Wioski na rzece, "mieszkania" w łodziach, sympatyczni ludzie i jedzenie. Jedzą wszystko. Nic się nie marnuje. Kości, skóry, wnętrzności. Masakra. Do tego dużo różnej maści zielenina, wodorosty i diabli wiedza co jeszcze. Trochę przypomina to co jadłem w Kambodży.
Dzieñ zacząłem od porannej zupy, i buły z jakimś dziwnym nadzieniem... Przypominało to trochę rybną pastę. Potem "spacer" wzdłuż rzeki, szukając dojścia do domów nad rzeką. Niestety okazało się to dość trudne. Wsiadłem wiec na prom,mi popłynąłem na wyspę. Tam tez się nie udalo znaleźć kadrów których szukałem. Wiec wrocilem na ląd, i zrobiłem sobie południową przerwę. Zeby odespać noc, bo jakoś słabo spałem. Trochę przez hałas, trochę przez walkę z przeziębieniem po "podróży" z Kambodzy, a trochę przez nogę, która oparzyłem w sylwetra o rotę wydechową skótera...
Ale po "drzemce" wszystko jest ok. ;) przeprowadziłem "operacje" na oparzelisku, i poszedłem zwiedzać druga stronę miasta. Tam juz było ciekawiej. Choć nawet w Birmie nie musiałem odpowiadać na tyle "hello"... ;) miłe bardzo, ale trochę męczące... Zadowolony z widoków, wrocilem do centrum, zjadłem wołowinę z trawa cytrynową i chili, poprawiłem ptysiami, i na koniec kupiłem owoce i colkę na wieczór w hotelu. Pranie, zrzucanie zdjec, i książka... Jutro wycieczka za miasto. ;)
Jak na razie Wietnam rokuje pozytywnie. Lepiej niż Kambodza, która w sumie trochę rozczarował.
Tak sobie myślałem jadąc busem do Wietnamu, że Kambodżę najlepiej było by zwiedzać na motorze albo rowerze. Z namiotem. Można się wtedy zatrzymać wszędzie gdzie ma się ochotę, i jest coś fajnego do popatrykania. No i czlowiek nie musiał by się odganiać od tych cholernych tuk-tłuków... Ale to może innym razem... ;)
Komentarze
Prześlij komentarz