Być jak Jacques-Yves Cousteau....
Dziś dzień moczenia tyłka w wodzie... ;) A dokłądnie zweiedznie drugiej najwiekszej na świecie rafy koralowej... Z maską, rurką, i w koszulce, bo próba wyrównania opalenizny skończyła się popażeniem... ;) O 10 melduję się na przystani, pobieram sprzęt, i czekam spokojnie aż zbierze się reszta uczestników. W pewnym momencie, trochę się przeraziłem, jak zobaczyłem 40 osób, z czego 1/3 to podpici amerykanie... Ale na szczeście to była grupa "półdniowa". W "mojej" łódce było 11os, i dwóch chłopaków z obsługi. Krótka instrukcja i wypływamy. Poczatek nie zapowiadał się najlepiej. Popłyneliśmy praktycznie pod mój hostel, by obejżeć koniki morskie. Hodują przy przegu kilka... Na pokaz dla turystów. Potem, 4 metry dalej, karmienie ryb. Dostajesz szprotę do ręki, trzymasz nad wodą, a ryby wyskakują i jedzą Ci z ręki... ;) Ot taka cyrkowa sztuczka.. W końcu wypływamy na rafę. 15 min. i dopływamy do pierwszego miejsca. Mamy tam spotkać Manaty. Takie wielkie, powolne s...