Wietnam-2
Dziś pojechałem z "przewodnikiem" do Tra Su. Teroretycznke jest to rezerwat ptaków, w pięknym lesie przypominającym formacją las mangrowy. Ale ptaków jak na lekarstwo, a moja wielka nadziaj na zobaczenie ogromnego nietoperza spełzła na niczym. Poleciały w cieplejsze rejony, no tu dla nich teraz jest za zimno. Ale sam las robi wrażenie, warto było się przejechać, i opłynąć go łodzią. Mimo iż krótko.
Wracaliśmy przez okoliczne wioski, gdzie udało się zobaczyć walkę kogutów. Wcześniej myślałem że koguty to taka wietnamska forma zwierząt domowych... ;) Niestety kilku właścicieli kogutów, nie było zbyt "życzliwych" i zostałem przegoniony. Ale jeszcze je znajdę. ;) dowiedziałam sie pózniej że istnieje pewien przesąd. Jak sie zrobi zdjecie kogutowi, to ten zdycha. Kiedyś Indianie wierzyli że fotografia zabiera duszę. Jak widać każdy wierzy w to co chce...
Po powrocie do miasta, i obgadywaniu z moim przewodnikiem dalszej trasy po Wietnamie i jego sugesti co warto, a co nie, podsunął mi pomysł na kupno skutera... I przejechaniu 2000 km, samotnie jako Easy Rider. Długo nie trzeba było mnie przekonywać. Wieczorem spotkałem się z nim ponownie, i ustaliliśmy że kupie jego skuter. Cena dobra, stan niezły. Dostał 20$ zaliczki na zakup potrzebnych części i ogarnięcie wszyskich usterek.
A ja wrocilem do hotelu, z lekkim niepokojem, czy dałem się naciągnąć na 20$, czy też uczciwość istnieje w Wietnamie... zobaczymy rano.
Jeszcze tylko białe mule z trawą cytrynową na kolację i do spania...
Komentarze
Prześlij komentarz