Stary a głupi..

Wstałem rano, z nadzieją na wschód słońca... Jakiś taki pięknie malowniczy. Ale nie wyszło... Wiec po trzech godzinach łażenia po płazy, wrócił na śniadanie do hotelu... ;) A potem poszedłem odespać pobudkę o 4.30.;) Jak sie obudziłem, to zrobiłem coś, co mi się nie zdażyło od początku wyjazdu. Zostawiłem w pokoju wszystko. Telefon, aparat, itd. Wziąłem kąpielówki, trochę kasy na coś do picia i polazłem na plaże. Ale nie umiem leżeć plackiem na piasku...;) Wiec łaziłem wzdłuż brzegu, po kolana w wodzie, ciesząc sié jak dziecko. Po jakichś 10 km, nabrałem ochoty na kąpiel. Wiec do morza, a potem położyłem się na brzegu, i myślałem o niebieskich migdałach, pozwalając obmywać sie falom. W sumie tak mógłby leżeć nawet dość długo, ale po pierwsze zacząłem wzbudzać niepokój ludzi, bo podchodzili sprawdzać czy żyje, a po drugie zrobiłem się głodny... Więc do hotelu, prysznic i coś zjeść. Miałem ochotę pójść do jednej "restauracji" żeby zjeść jakie owoce morza, ale przypomniała mi sie historia z książki "Władca pierścienia" Tolkiena. Ta w które Gollum upolował królika, a Sam go ugotował... Cieżko mi było uwierzyć że potrafią zrobić dobre jedzenie z krewetek, muli czy kalmarów.. Szczególnie po tym co jadłem we Włoszech, a tym co widziałem, a raczej nie widziałem na ulicy. Bo na ulicy nie uświadczysz ryby z grila, szaszłyków z kalmarów, pieczonych krewetek na maśle z czosnkiem. 
NIkt tego nie je. Można było kupić całą rybę, usmażoną z głową i nadzianą na patyk. Tylko że jaka przyjmnosc jeść zimną? Tak więc w restauracji nie pojadłem... Skończyło sie klasycznie, na ulicy... 
Zastanawiałem się też jak wyglądają połowy, bo robiąc 20km, wzdłuż płazy, widziałem zaledwie 10 łódek, i jeden kuter. I wszystkie cumowały na "redzie"... Wieczorem sytuacja się wyjaśniła... 
Wzdłuż brzegu rozstawiane sa sieci, które wieczorem sie wyciąga. Jako iż morze jest bardzo płytkie dość daleko w głąb, sieci wyciąga sie prawie z brzegu, be użycia sprzętu i łodzi. Tak po prostu za dwa końce sieci ciągną ludzie, a środek podtrzymuje kilku, żeby zdobycz nie wyskoczyła przy wyciąganiu. 
Jak już sie uda wyciągnąć sieć, to na koncu zostaje tylko mała "siatka" pełna małych rybek, bezwartościowych dla restauracji. Prawdziwa walka toczy się o to kto pierwszy zauważy w sieci większa zdobycz. Kalmara, kraba, czy jakaś większą rybę. Kto zobaczy, to jego... 
Dziwne metody, ale wyglądają widowiskowo... Wlazłem w butach po kolana w morze, żeby fotę zrobić;););) choćby dla tego warto było przyjechać. Jeszcze tylko pare zdjęć zachodzącego słońca i do hotelu. Prysznic, i dramat... Kadłubek wygląda, jak kraby które biegały po plaży... Cały czerwony, porażony, piekący... Oj będę cierpiał... Zachciało się spacerów w południowym słońcu...;););) 
Głupek...  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

8

Baloniki..

27