Baloniki..
Dziś była koncepcja na balony. Bo gdzieś doczytałem że Dhace robią balony. No i polazłem szukać. Kolejne kilometry.
Droga trochę znana, bo kierunek jak garbarni. Ale tym razem zagłębiłem się po drodze w świat recyklingu. W ruderach, domach, fabryczkach, w hałasie, w ciemnościach, przerabiają odzyskany plastik na wszelkiemu maści produkty. I tak powstają klapki, węże ogrodowe, oprawki,mi diabli wiedz co jeszcze. Praca głownie w malutkich manufakturach, ale widziałem też duże linie produkcyjne. Niestety do sfotografowania słabe. Ciemno i ciasno.
Idę dalej. Przechodzę przez most nad czymś co kiedyś było rzeką, a teraz jest wysypiskiem śmieci. Idę na "czuja" bo nie mam pojecia gdzie dokładnie są te fabryki. Google Maps nie pomogło ;)
Mijam jakąś jedna niewielka, mało fotogeniczną, ale za chwile trafiam na produkcje "garnków" z amelinium. Znów całe rodziny, i wszystko ręcznie. Ehhh.
I tak sobie chodzę, szukam, żar z nieba, setki pytań, krzyków i dziwnych odgłosów (miałczenie, szczekanie, cmokanie). Po raz pierwszy usłyszałem Fack You, pod swoim adresem. Chyba jestem zmęczony. Wracam powoli do hotelu. Inna droga, znów kluczenie po uliczkach, znow nabite kilometry.
Zostawiam w hotelu plecak z aparatem, i idę na stację kupić bilet na jutro do Slyhet.
Niestety jest tylko na popołudnie. Olewam, i kupuję na następny dzieñ rano. Wracam do hotelu, zachaczajc jeszcze po drodze o "restauracje" i spać. Jutro wracam do stoczni. Bo mi kolega nagadał żeby docisnąć stoczniowców, i porobić portrety... No cóż. Zna się. Był fotosistą przy "Bogach"...;)
Komentarze
Prześlij komentarz