23
Rano wymeldowałem się z hotelu, bo o 7 miał odjechać autobus do Ngwe Saung... Niestety okazało się że odjeżdża dopiero o 10.30... Więc wróciłem do Hotelu, odebrałem klucz i walnąłem sie na wyro... Źle się spało w tym syfie. Śmierdziało szambem, było duszno, wilgotno, a za oknem "tłukły" sie gołębie... No ale tani był...
W każdym razie o 9 po raz drugi wymeldowałem sie z hotelu, i poszedłem poszukać czegoś do jedzenia, bo poranną porcję bananów już dawno przetrawiłem.
Po jedzeniu na "przystanek" i czekam.. I wtedy moim oczom ukazał się transport... Cieżko go nazwać autobusem. ;) Taka krótsza wersja "ogórka" ale przód ja rasowa amerykańska ciężarówka.. ;) w środku wąskie siedzenia, ludzi więcej niż przewiduje jakakolwiek norma, kosze z bananami, bo na dachu nie było już miejsca. Moje miejsce zajął jakiś mnich, i był bardzo niezadowolony jak go z niego wyprosiłem.
Nie lubię ich... Tak samo jak księży...
80km, pokonaliśmy w 3h, cały czas siedziałem z nogami po brodą, ale na szczęście przy oknie, dzięki czemu mogłem wystawić łokieć... Dobrze ze mnie coś "tknęło" i łaknąłem aviomarin... Droga pięknie kręta, przez górki i doliny, silnik ledwo zipał, a sprzęgło krzyczało z rozpaczy... Za oknem widoki cudne, tylko co z tego jak nie ma jak wyjsć aparatu, i znów zdjęcia z jadącego autobusu. Bez sensu...
Udało sie dotrzeć nad morze... Piękny widok... Ale teraz zaczęła sie walka z noclegiem... Cenowo to takie Włoskie Portofino... Wypasione Hotele, "resorty"... Masakra. Najtańszy nocleg 40$.. Już myślałem ze będę spał na płazy, a rano ucieknę z powrotem.. Ale udało sie wynegocjować jakąś ludzką stawkę, i wylądowałem na dwie noce w hotelu klasy 3 europejskich gwiazdek...;) klima, pachnący pokój, tv, łazienka.. Szok..;)
Prysznic, i do zwiedzania. Poszedłem najpierw zobaczyć wioskę, a potem na plaże...
Czysta, pusta, pełna krabich norek i dziwnych śladów... Gdyby nie jeżdżące skutery było by idealnie...
Po zachodzie wróciłem do hotelu, poczytałem trochę, a potem poszedłem popływać... Nigdy wcześniej nie pływam w morzu tak ciepłym, i tak czystym że tylko przy świetle księżyca widać było dno na głębokości 2m... Super uczucie, tak pływać gdy w około nikogo nie ma...
Komentarze
Prześlij komentarz