15

Drugi dzień w Bagan. Wczoraj podjąłem decyzje że nie ma sensu tu siedzieć trzy dni. Szkoda kasy i czasu. Wykupiłem bilet na nocny autobus do Kalaw. I tak trochę bez pomysłu na dzisiejszy dzień, znów poszedłem na "spektakl". Skoro już tak rano wstałem... ;) potem pare kilometrów spaceru, śniadanie (najdroższe jakie jadłem, ale wybaczam im za pomidory i ogórki). Wróciłem do hotelu o 11, aby zwolnić pokój, posiedziałem trochę walcząc z internetem, żeby zabukować bilet do Bangkoku, i znów ruszyłem na "dzielnie"... To jak Ci ludzie mieszkają, nie przestanie mnie dziwić... Można powiedzieć ze żyją na jednym wielkim wysypisku śmieci... A w tym wszystkim dzieci, świnie, psy i kury... Niby większość "obejść" pozamiatana, ale co z tego jak za płotem gnój... Widać też od razu różnicę w "szczeblu" społecznym. Niektóre domy murowane, inne drewniane. Najwiecej oczywiście jest tych z mat bambusowych, ale tu tez jest różnica. W wielkości, wykończeniu, ilości zabudowań. Ci bogatsi maja kilka pokoi, dobrego zabudowania gospodarcze, i cześć "dzienną". Ci najbiedniejsi mieszkają w chatkach wielkości 3x4m, a jak ich stać, to pod "podłoga" trzymają świnię... No i telewizja... Która jak wszędzie na świecie ogłupia i przyciąga jak narkotyk... Ci którzy jej nie mają, siedzą na ziemi przed ogrodzeniem sąsiada, wpatrując sie w szklany ekran. Bo tu nie ma czego takiego jak prywatność. Rzadko kiedy furtka jest zamknięta, a chatki nie maja drzwi. 
Wracam do hotelu, czas ruszać dalej. Właśnie podjechał pickup transportowy, który zbiera ludzi, i dowozi na dworzec autobusowy... Nie wiem kiedy napisze, i kiedy będę miał dostęp do "cywilizacji". Może dopiero za 10dni, w Yangon...

Komentarze

  1. Z wielką niecierpliwością czekałem na tę aktualizację. Twój blog jest strasznie uzależniający. Kiedy otwieram tę stronę i nie ma nowego wpisu w głębi ducha czuję rozczarowanie... Wiem, że to nie takie hop-siup . Niemniej jednak uspokoiłem się po tym wpisie i cieszę się że kontynuujesz swą podróż. Jak co dzień trzymam kciuki i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieki Szymku... Choć "pisarz" ze mnie jak z "z koziej dupy trąba"...;) postaram sie pisać na bierząco w miarę dostępu do netu..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

8

Baloniki..

27