Dziś pojechałem do Pyin U Lwin... Taka mieścina w górach, pozostałość po Brytyjskim "kurorcie". Temperatura niższa niż normalnie, wieczorem nawet lekko chłodno.. Dojechałem na miejsce "busem" czyli pickupem, z ławeczkami na pace... Nie przewidziałem że bedzie tak wiało, i trochę mnie chyba przerwało... No i na 100% mam siniaki na tyłku... ;) Samo miasteczko nie zachwyca... Nie sądziłem że to kiedyś napiszę w Birmie...;) Totalnie Inne zachowanie ludzi w porównaniu do tego co dobrej pory widziałem. Nie odpowiadają na uśmiech, ubrani głownie po europejsku, drogo i ogólnie jakoś tak dziwnie... Ale zapowiadało sie od rana ze to będzie niezbyt szczególny dzień. Przy wymeldowywaniu, chciał mnie skubani naciąć na 13 dolców. Ze niby spałem trzy noce, a zapłaciłem za dwie... Ale się wkurzyłem... Telefony, kłótnia, i w końcu przyznali mi racje... To już drugi raz, jak mnie ktoś chciał oszukać. Pierwszy był w Shwedagon Pagoda, gdzie Pani wzięła ode mnie 10000 karatów, i zapo...