Delhi..
Dziś wstałem wcześnie. Nie da się tu spać. Do późna w nocy gadają na "recepcji", a od rana zaczyna się "życie"... Ubrałem się, umyłem i w drogę. Zjadłem coś, nie szczególnie smacznego, ale chyba muszę się przyzwyczaić... To nie pyszne jedzenie w Kambodży... Doszedłem sobie do centrum, tam znowu zaczepił minie jaki "kolega" i znów to samo... Podziękowałem, i dalej w swoją stronę. Potem znów kolejny, tym razem próbował mnie wysłać do centrum z którego właśnie wróciłem. Bo tam godzę szedłem (mój hostel) jest niebezpiecznie bo to dzielnica slumsów... ;)
Podziękowałem, poszlajałem się po ciasnych uliczkach, wypiłem pyszny sok z pomarańczy, zjadłem znów coś niezbyt smacznego, i zrobiłem sobie przerwę. W sumie to nie bardzo mam juz gdzie chodzić... Old Delhi jest dziś zamknięte, bo muzułmanie mają święto... A cała reszta jakoś nie wyglada zachęcająco.. Więc tak łaziłem bez celu, nawet zdjęć nie robiąc za bardzo, bo mam wrażenie że drażnię ludzi... Mam nadzieję że to się zmieni... Jutro Puszkar. I pobudka o 4... :)
Komentarze
Prześlij komentarz