Posty

ARGENTYNA - Aconcagua, czyli 6 dni w wersji "k..a nie dam rady", i 2 w wersji "ja pie..czę, jak jak tam wlazłem" #ARGENTYNA #ACONCAGUA #MOUNTAIN #TREKKING #Confluencia #PlazaDelMulas #NidoDelCondor

Dzień pierwszy - DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI... Starujemy. 7 rano wyjazd z Mendozy, prawie cztery godziny jazdy przez winnice, i kręte andyjskie drogi. Przed 12 jestem w Puenta del Inca. Jeszcze tylko uzupełnić wodę w sklepie, i coś przekąsić. Do pierwszej bazy, mam jakieś 3h drogi. Plecak na garb, i w drogę. Zobaczymy jak się spiszą buty, których nie miałem okazji "rozchodzić". Początek nie najgorszy, ale to tak naprawdę dopiero dojście do granic parku. Potem jeszcze kawałek parkiem i dochodzę do "granicznego" mostu. To tu kończy się amatorka, a zaczyna zabawa... Ale i dramat.. Słońce które do tej pory fajnie grzało, daje się mocno we znaki, plecak niestety zaczyna mocno ciążyć, a droga robi się mocno kamienista i nierówna. powoli też zaczyna działać wysokość. W końcu to prawie 3000m n.p.m A to jeszcze nawet nie połowa. Iść trzeba. Najważniejsze to złapać rytm. Coraz bardziej pod górę, i coraz więcej kamieni... A coraz mniej tlenu, i wody. W końcu, po 5h, dość zmęc...

CHILE - Fotki.. Tak trochę... #CHILE #DESERT #ATACAMA #OLDTOWN

Obraz

ARGENTYNA - Podsumowanie 1 #ARGENTYNA #MENDOZA #ACONCAGUA

Wylądowałem w Mendozie. Po 15h jazdy autobusem. Dobrze że warunki super.. ;) Udało się załatwić pozwolenie na wejście, kupić bilet na autobus i zjeść pyszny stek, popijając go wspaniałym argentyńskim winem... Jutro (niedziela) wyruszam na szlak. Nie będę pisał przez dwa tyg. Jak się plan uda, będę mega szczęśliwy, jak nie.. Trudno.. Nic na siłę. W każdym razie trzeba próbować. Teraz podsumowanie pierwszego etapu... Argentyna/Chile... Podobne kraje, podobni ludzie. Życzliwi, mili, uśmiechnięci.. Może nie aż tak jak Bengalczycy, ale raczej jak włosi. W miastach jest jeszcze ok. Nie widać biedy, skrajnego ubóstwa. Sporo bezdomnych, ale nie więcej niż u nas. Dużo policji, zarówno na drogach (sporo kontroli) jak i w mieście. Wypożyczenie samochodu, choć było w sumie mocno kosztowne, było warte zachodu.. Widoki i miejsca są nie do opisania. Jadąc autobusem, albo ny je przespał, albo bym się wkurzał że nie mogę porobić zdjęć. Ciężko zatrzymywać autobus co 15min ;) Na pewno zobaczyłem...

ARGENTYNA - Z duszą na ramieniu... #ARGENTYNA #CHILE #SALTA

Dziś końcówka. 150 km, i Salta. Jadę. Na śniadanie suchary. Po wczorajszy dnu bez obiadu i kolacji (też tylko paczka sucharów), nie jest dobrze. Ale wszytko pozamykane. Kolejny minus.. W Azji potykałbym się o "jedzenie". Trudno. Zaraz na rogatkach policja. Myślałem że rutynowa kontrola. ale nie. Coś tam gadają po hiszpańsku. Jedyne co zrozumiałem to że ostrzegają. Diabli wiedzą przed czym. Początek jak wczoraj. Ale po jakichś 10km, moim oczom ukazuje się piękna, równa asfaltowa serpentyna.. Radość ogromna, i wizja dojechania do Salty w trybie szybszym niż 10h.. Niestety radość przedwczesna. Po 300m, objazd. Znów moja ulubiona nawierzchnia. Niestety tym razem sporo kałuży na niej. A każda kałuża, to wiązka przekleństw.. Bo cały czas pamiętam co się stało jak przejechałem przez błoto w Chile.. Ale jechać trzeba. Jest co prawda inna trasa, ale to 100km więcej. Więc zaciskam zęby, nie zmieniam biegów, klnę i jadę. Ja po gruntowej tarce pełnej dziur, a obok błyszczy równiutki...

CHILE - Zdjęcia.. Kilka ;) #CHILE #ARGENTYNA #DESERT #ATACAMA #ANDY

Obraz
Vale de la Luna                                           Gejzery El Tatio                                          Wulkany na granicy Chile i Boliwii                                          RUTA 5, czyli Panamericana   w Chile                                          Burza nad Atacamą. A niby najsuchszy obszar świata

CHILE - RUTA 51 #CHILE #ARGENTYNA #RUTA51 #DESERT #ANDY

Wyruszyłem o 9. Trochę później, ale trzeba było jeszcze zatankować. Pierwsze 100km, ok. Droga ładna, słońce świeci... Dojechałem do skrzyżowania i skręciłem na opcjonalną trasę. Zrezygnowałem po 20km.. Droga dramat, a ja muszę oszczędzać auto. A sporo drogi przede mną.. Zawróciłem, i już bez "zbaczania" dojechałem do Laguny Miscanti. Piękne.. Widoki zapierają dech w piersi.. Zaraz obok jest druga. Szkoda tylko że nie ma Flamingów, mimo iż to niby ich laguna i rezerwat. W każdym razie warto było przyjechać. Co ciekawe, bilet wstępu kosztował "tylko" 3000peso, a nie 20000 jak do Laguny Chaxa. A ta dużo ładniejsza.. ;) Po sesji, powrót na główną trasę, i jazda do granicy.. Jeszcze 50 km, i kończy się asfalt. Niestety zaczyna się gruntówka.. Tempo jazdy spada, ale za to widoki zachwycają. I zmieniają się z każdym zakrętem, z każdą minutą. Pogoda znów "fotogeniczna". To co się wyprawia na niebie, przechodzi wszelkie wyobrażenie... Jeszcze tylko dłuższy przys...

CHILE - Zmarnowany czas #ATACAMA #CHILE #DESERT

Niedziela.. Dzień bez auta, gdzieś na pustyni, gdzie to co miałem zobaczyć, zobaczyłem... Czyli śmierć aktywności. Dobrze że przynajmniej hostel ok, i udało się przedłużyć pobyt o kolejne dwie noce.. szlag mnie trafia, bo pogoda fajna (ta w górach), a ja siedzę na dupie.. Jedyny pożytek, to uzupełnienie bloga, przejrzenie zdjęć (co jeszcze bardziej wkurza, bo mam świadomość co mi umyka), i czytanie... Czyli robię to, co każdy rasowy turysta na plaży.. Albo na wakacjach typu Egipt/Tunezja... Brakuje jeszcze wycieczek fakultatywnych i drinków z palemką.. Kusił mnie przez chwilę, żeby pojechać do Boliwi.. Bo stąd blisko.. Ale to minimum 3 dni, a cna kosmos. Mając na uwadze koszty naprawy cheviego, odpuściłem.. I tak przepuszczam czas i pieniądze bezproduktywnie.. Nie lubię... Najlepsze jest to, że Atacama uchodzi za najsuchszą pustynię świata. A ja już drugi raz zaliczyłem deszcz. W sumie trzeci, ale raz burza przeszła bokiem... Do dupy... Poniedziałek.. Kolejny dzień z dupy.. Z...