Droga do "raju"...
Miałem sobie odpuści... Rajskie wyspy, i cudne plaże to nie dla mnie... Ale Indie wysysają z człowieka cała energię. Wyżymają do ostatniej kropli... Dla tego, i z powodów walki z anginą, wymyśliłem Andamany. Na tydzień. Więc wsiadłem w samolot w Kalkucie i poleciałem. Ale oczywiście tu nic nie jest takie proste... Kontrola na lotnisku krajowym, to jakiś debilny wymysł. Na lotnisko nie wpuszcza Cię bez biletu. Potem musisz prześwietlić bagaż główny, przed odprawą. Dostajesz naklejkę, i idziesz się odprawić. Nie wiem jaki to ma sens, bo gdybym chciał w międzyczasie mogę przełożyć z podręcznego plecaka wsystko co potrzeba by np. wysadzić samolot w locie... Ale co ja sie tam znam na Indyjskich wymysłach. Odprawa. Tu obyło się be problemów. Potem bramki i kontrola. Tu kolejne problemy. Plecak prześwietlany z trzy razy... A moj "panel" z portfelem, notesem i resztą drobiazgów z pięć razy. Bo pan sie dopatrzył zapalniczki. Wiec pomimo prześwietlania, trzeba było wszystko wyciągnąć,...