28
Ostatni dzien w Birmie. Jutro wylatuje. Na "śniadanie" poszedłem wypić herbatę z rikszarzami.. Hreba, strasznie słodka, zmieszna ze skondensowanym mlekiem, i ciastem z posmakiem bananów... Dostałem dwa ogromne kawałki ciasta, czyli w sumie jakbym zjadł pół brytfanki... ;) ale dobre było. Po drodze zjadłem jeszcze podpłomyki wypoekane w glinianym piecu, i kolbę kukurydzy... Jest radość. Poszedłem dziś do parku. Ale okazało się, że wstęp do parków w Birmie jest płatny... A ja nie płacę. Więc wróciłem do centrum, mijając podróże Shwedagon Pagoda. Zbojkotowalem ją fotograficznie, i poszedłem dalej. Wlazłem do jakiegoś baru, który serwował świeże soki, i walnąłem szklankę zimnego soku z limonki. Tylko po cholerę go słodzili... Jeszcze tylko coś do jedzenia, przerwa południowa... Książka, drzemka i znów na miasto. Tym razem poszukać przypraw dla mojej siostry. Bo takie życzenie miała... Jeszcze tylko złodziejski bankomat (z każdej transakcji zabierają Ci 5000 kayatów, ...