25

Cieżko się spało... Poparzenie daje w kość... ;) 6.30 pobudka, prysznic, pakowanie, śniadanie i o 7.30 meldunek w autobusie. Trzeba wracać do Yangon. Jeszcze tylko wytrzymać 3h po tych krętych,  dziurawych drogach. Dobrze że mam aviomarin. 
Udało sie dotrzeć w jedynym kawałku, choć trzęsło okrutnie. Teraz ominąć wszystkich naganiaczy, i po kolejnych 45 minutach w taksówce jestem w centrum. Tu znów walka o spanie. W hostelu w którym spałem wcześniej nocka 16$. Poszedłem szukać czegoś tańszego, i po 45 min. wróciłem. Nie miałem już siły i ochoty. Duchota i słońce wykańczają. Zapłaciłem, zrzuciłem grafy, prysznic i na miasto. W sumie takie szlajanie bez celu. Wieczorem coś na "ząb" i do spania. Nie chciał mi sie już łazić. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

8

Baloniki..

27