16
O drugiej w nocy dotarłem do Kalaw... Zmarznięty, niewyspany. Na szczęście udało się od razu znaleść nocleg, wiec tylko zęby i spać... W życiu nie przypuszczałem że w Birmie będę spał pod kocem i kołdrą... A i tak mnie telepało. O 7 pobudka, bo jest plan ruszyć na szlak, i w trzy dni przejść prze górki do Inle Lake. Taki więc pełen optymizmu, i lekkiego niepokoju (bo nie ma szlaków i mapy) ruszam w trasę. Łapie "MotoTaxi" pokazuje gdzie chcę dojechać, ustalamy cenę i jedziemy. Po 5 km, pan sie zatrzymuje i pokazuje ze to tu. No to ruszam. Droga jak to w Birmie;) Na początku widoki żadne, ale postanowiłem nie tracić wiary. Po jakiejś godzinie, pytam się napotkanego lokalsa o wiochę do której powinienem dotrzeć. Śmieje się, i pokazuje że dalej prosto... Ni to idę... Po kolejnych dwóch godzinach marszu docieram do jakiejś wioski. W lokalnym sklepiku kupuje coś do picia i herbatniki, co by zabić lekko głód. Pytam o drogę. Nikt nie wie, a siedziało tama 10 osób. W końcu zawołali ...