17

Niestety poranek nie przyniósł oczekiwanej poprawy... Na dzień dobry błądziłem 40 min, szukając nowego lokum, bo Pani narysowała zła mapę, a oczywiście każdy kogo pytałem pokazywał inny kierunek... Masakra. Potem szukałem transportu (łodzi) żeby sie dostać do Sankar. Ciężko im wytłumaczyć że nie chcę oglądać "turystycznego zoo", mnichami i ich skaczących kotów, i tym podobnych atrakcji. Dobił mnie gość który mnie wyprosił z baru, odmawiają podania jedzenia... WTF!!! Poszedłem na targ, bo tam zawsze można "dobrze" (no może tanio) zjeść. Trafiłem na pyszną zupę...;) najedzony, poszedłem szukać ciekawych kadrów, czyli powalając się po okolicy, unikając turystów. 
Na kolacje moje ulubione mandarynki, i książka na dobranoc...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

8

Baloniki..

27