Trzy...

Dziś trafiłem na poranny targ... Uwielbiam takie klimaty. Można zobaczyć co potem jesz, jak się zachowują ludzie, jakie relacje, emocje... Ogólnie miejsce trudno opisać ro co się tama dzieje...
Można kupić wszystko co pływa w rzece... Węże, żaby, wszelkiego rodzaju ryby i diabli wiedza co jeszcze. Przyprawy, gotowe pasty, ryż w dziesięciu odmianach, mięso, warzywa i owoce... Obłędne. Żadnego przekrzykiwania, przepychania i chaosu. Skutery odbierające towar w alejkach w których ledwo miesiąc się dwoje ludzi, a mimo to nikt nie "rzuca kurwami". Cieżko było opuścić to miejsce...
Potem poszedłem nad rzekę... Okazuje się że na przystani sprzedając się specjalnie spreparowany "chleb" do karmienia ryb, jako jakaś forma ofiary dla bogów... Ryby tam można łowić wiadrami... A przystań jest tuż obok targu...;)
Obiad tym razem zjadłem pod mostem... Razem z "budowlańcami" którzy mieli akurat przerwę... Cztery stanowiska. Każde ma co innego do zaoferowania... Słodkości w postaci lodowych wariacji (nie wiem jak to nazwać), kuchnia na gorąco, kawa i icetea, i przekąski na wynos... Idealna symbioza... Najgorzej było wieczorem, gdy udałem się do lokalnego "dentysty"... Prywatny gabinet, sprzęt jak z czasów PRL-u, rentgen chyba jeszcze z czasów II Wojny. Pani dentystka bardzo miła, i przejęta. Tym bardziej jak usłyszała że lecę do Birmy na miesiąc, a ona mnie chciała zostawić na miesięczne leczenie w Bangkoku... Chyba bym tu umarł z nudów... W każdym razie zrobiła prześwietlenie, pocmokali ze swoją asystentką oglądając moje plomby, stwierdziła ze musi się skonsultować ze swoimi znajomymi i skoro nie zostanę, to może jakieś lekarstwo... I 130$ poszło w pizdu... Ciekawe czy ci oszuści z produkcji maja zamiar zrobić przelew... Wróciłem do noclegowni, oczywiście z buta, i jak już do niego dotarłem, zadzwoniła Pni doktor. Wiec w taksówkę (po 50 km, nie miałem już siły) odebrałem leki, instrukcję obsługi i znów do hotelu... Masakra...

Z dzisiaj:
Banki to złodzieje, a taksówkarze w Bangkoku nie maja pojęcia gdzie jechać...
Ze zdjęciami jest problem, ale cały czas walczę...











Komentarze

Popularne posty z tego bloga

8

Baloniki..

27