Jakoś tak...
Dawno nic nie pisałem... Powody są trzy. 1- trochę mi się nie chciało.;) 2- nie było netu 3- nic ciekawego się w sumie nie dzieje... W kazdym razie, z Birmy przyleciałem do Bangkoku... Na dwa dni, żeby się ogarnąć, i dowiedzieć jak dotrzeć do Kambodży. Wylądowałem na najbardziej backpacerskiej ulicy miasta, pełnej turystów, restauracji, barów, itp. To pewnie za karę... ;) Przez te dwa dni, szlajalem się bez celu po mieście, nie napotykając na nic ciekawego,mszczegolnie w niedzielę. Ale w sobotę trafiłem na największy targ w Bangkoku- Chatuchak Market. Obłęd. Ilość wszelkiej maści towarów przerasta możliwości percepcji... ;) mógłby,mtak sobie kupic t-shirt'y na każdy dzień roku, i każdy byłby zajebisty. Idealne miejsce dla tych, którzy wracają z Bangkoku do polski, a nie tak jak ja, włuczą się bez sensu po dziwnych miejscach... ;) Z Bangkoku do Kambodży, pojechałem pociągiem. Bo najtaniej, i w sumie niewiele dłużej niż busem. A granice trzeba i tak przejść pieszo....