Birma-Podsumowanie
Siedzę sobie na lotnisku, czekając na samolot. Już mi sie nie chce pisać, o kolejnych absurdach jakie mnie dziś "trafiły"... Więc napiszę jakieś takie podsumowanie tych moich trzech miesięcy w Birmie. Dziwny kraj. Pełen absurdów, z hotelami drogimi jak szlag, a jedzeniem tanim, że aż wstyd. Gdyby się człowiek uparł, byłby w stanie przeżyć dzien za 1$... 3 posiłki, i butelka wody. Za 5$ to już nie trzeba sie starać. Owoce, cola, itd. Ceny hoteli wąchają sie w granicach od 7$ (Kalaw) do 20$ w Yangon i Ngwe Saung... Ale trzeba poszukać i sie potargować. Transport. Oficjalny publiczny nie istnieje. Do wszystkich turystycznych miast, i miasteczek można sie dostać bezproblemowo. Są autobusy w klasie VIP, i takie trochę gorsze. Można pojechać jak normalni ludzie na pace ciężarówki, autobusem który pamięta jeszcze czasy Gierka, MotoTaxi, klasyczną taksówka, i wszystkim innym. Ze stopem może byc cieżko, ale jak ktoś sie uprze.. Jadąc w długa trasę, autobus zatrzymuj...